Jak wstyd wpycha w zajadanie stresu i zaburzenia odżywiania?

Dzisiaj porozmawiamy o wstydzie, a dokładniej czemu ten wstyd Cię niszczy? Czym on jest?

Jak z nim walczyć i co zrobić, żeby przestać się wstydzić?

Problem z tym uczuciem jest taki, że robi z nas w naszych głowach bardzo malutki obraz. Jest to uczucie potrzebne społecznie. Z jednej strony, bo jest to świetne narzędzie do zarządzania tłumami. Posłużę się tym przykładem, którym jest najbliższy i wydaje mi się najmocniejszy dla każdego do zrozumienia.

Kościół, czyli miejsce, w którym nie ma policji. Nie ma niczego namacalnego jako ograniczenia. Mamy jakieś zasady, których mamy się trzymać. Jeśli się ich nie trzymamy, to powinniśmy się wstydzić. Jak nie pójdziemy w niedzielę do kościoła, jak się nie pomodlimy, czy ubierzemy nie tak jak trzeba. W tym przypadku wstyd jest bardzo dobrym narzędziem, bo my możemy zarządzać tłumami, dostosowywać ich. Wierni czują wewnętrzną potrzebę robienia rzeczy, żeby nie czuć tego wstydu, żeby nie czuć się źle.

Problem jest taki, że dla samych jednostek, czyli dla Ciebie jest to bardzo zła metoda, bo sprawia, że Ty czujesz się mała, czujesz się niepewna, tracisz swoją pewność siebie, wartość siebie. Zaczynasz wstydzić się rzeczy, które robisz. Z rzeczami, z którymi sie utożsamiasz czy identyfikujesz. Wstyd sprowadza nas do małego obrazu siebie, spycha nas do tego, do tych niepewności, do tego, że my robimy coś ciągle źle, albo że przestajemy już nawet wiedzieć jak i co możemy powiedzieć, co powinniśmy powiedzieć, żeby przypadkiem nikt nic nie powiedział albo nie wpędził nas właśnie znowu w ten wstyd, którego tak naprawdę staramy się za wszelką cenę uniknąć. A wbrew pozorom cały czas w nim żyjemy.

Wstyd prowadzi do zaburzenia odżywiania i do zaburzonej relacji z jedzeniem. Bo to, co już kilka razy się przewinęło, to to, że ta relacja z jedzeniem odzwierciedla tę relację z samym sobą.

Wstyd też generuje auto sabotaż. To, że Ty w teorii wiesz, co powinieneś robić i chcesz to robić, a jednocześnie tego ciągle nie robisz. To, że dogadzać wszystkim innym dookoła, nie patrzyć na swoje potrzeby, no bo inni są ważniejsi, inni są lepsi niż Ty. Tobie się nic nie należy. To wszystko generuje wstyd. Co najgorsze, ten wstyd może prowadzić już do działań. Gdzie blokujesz się, to znaczy, że wstydzisz się swoich problemów, więc o nich nie mówisz. Tak bardzo się tego wszystkiego wstydzisz, że boisz się poprosić o pomoc.

Jak zacząć wychodzić ze wstydu?


To nie jest praca, która zajmie tydzień, dwa. To, co piękne wymaga pracy. W każdym miejscu jest ból. W tym miejscu, w którym jesteś i tak czułeś się źle i tak czułeś się okropnie, okropnie sama z sobą. Po drugiej stronie masz to, że praca będzie wymagała poświęceń, bólu, ale tam będziesz się czuła dużo, dużo lepiej.

Więc pytanie który ból chcesz wybrać? Ten, w którym jesteś teraz, czy ten w kierunku zmiany?

1.Akceptacja siebie


Akceptacja siebie w pełni. Poszedłbym do analogii z coming out osób odmiennej orientacji seksualnej, gdzie w którymś momencie każda z tych osób musi pokazać w pełni siebie. Ten czas jest dla Ciebie właśnie teraz, żeby zrobić ten coming out i zacząć pokazywać prawdziwą siebie. Wiem, pojawia się ten strach, że wszyscy przestaną Cię lubić, odrzucą. To, że ktoś cię nie będzie lubił, to nie jest nic złego. To po pierwsze. Po drugie to, że w teorii pokazuje ci się w głowie to, że zostaniesz odrzucona z grupy to nie jest prawdą. Ty tak naprawdę zmieniasz grupę. Bo jeśli otaczać się ludźmi, którzy nie akceptują Cię w pełni, to znaczy, że to nie są ludzie dla Ciebie. Pokazując prawdziwą siebie, dopiero wtedy możesz zacząć znajdywać ludzi, którzy polubią prawdziwą Ciebie. Jeśli Ty dzisiaj udajesz, kreujesz jakiś obraz, to ściągasz ludzi, którzy lubią dany obraz Ciebie, a nie prawdziwą Ciebie. Nie jesteś dla każdego, tak samo jak Ty nie lubisz wszystkich dookoła. To nie jest nic osobistego, bo w większości przypadków nikt nic Ci nie zrobił, tylko po prostu jakoś ta energia, sposób wypowiedzi czy sposób wyglądu Ci nie odpowiada.

2.Afirmacje

To co też można zrobić, to zbudować afirmacje, (o których już więcej rozmawialiśmy w poprzednich odcinkach) na temat bezwstydu. Przykład: bezwstydnie kocham siebie, bezwstydnie podziwiam i szanuję siebie. A jak rozbudować o ten aspekt? Bez wstydu? Zacząć to do siebie mówić. Zacząć tak o sobie myśleć. W ten kontrolowany sposób bowiem możemy przejmować kontrolę nad myślami i zacząć w tym aspekcie po prostu działać.

Jeśli szukasz pomocy z zajadaniem stresu, zaburzeniami odżywiania czy wyjściem ze wstydu kliknij tutaj i zobacz, jak mogę Ci pomóc!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *